..:: Wokół Czantorii ::..
opis: 20.07.2008
(1) Ustroń -> (2) Wisła Jawornik -> (3) Przełęcz Beskidek -> (4) Nydek -> (5) Góra -> (6) Podlesie -> (7) Ustroń)
[mapka - 250kB]


Kolejna trasa "szengenowska" :) Z racji zniesienia granic, odkrywam nowe możliwości jazdy przygranicznej. Kółeczko wokół Czantorii wymaga przekroczenia granicy w niedawnym turystycznym przejściu granicznym na Przełęczy Beskidek, a z powrotem już na dziko powyżej Nydka.
Czas na opis. Startujemy w Ustroniu. Trzeba przejechać główną drogą do Wisły, albo można zrobić to trasą rowerową (wykropkowaną na mapie) wzdłuż rzeki. W wiśle skręt na Jawornik i wspięcie się na Przełęcz Beskidek. Przecinamy czerwony szlak graniczny i zjeżdżamy dość stromym i często błotnistym szlakiem do Nydka. Tu pijemy piwo, bo dalej już nie będzie gdzie :) Potem w prawo i jazda asfaltkiem tak długo aż się skończy. Za pętlą autobusową jest niewielki, słabo widoczny znak w prawo wskazujący dojazd do szlaku żółtego i do Cisownicy. Później wyjaśnię co w tym ciekawego :) My jedziemy dalej. Droga się kończy i mamy małe skrzyżowanie: wyraźna ścieżka całkiem w lewo, mniej wyraźna ze znakami szlaku czerwonego szlaku w lewo skos, a najmniej wyraźna prosto i ją wybieramy. Kilkaset metrów dalej ścieżki nie ma już prawie w ogóle. Trzeba przeskoczyć przez chaszcze i jesteśmy w Polsce. Kilka lat temu za taki wybryk pakowali kulę w łeb :) No może trochę przesadziłem, ale na pewno byłyby nieprzyjemności :) Tak więc już w Polsce dochodzi się do wyraźnej ścieżki, którą jedziemy w dół (w prawo). Po chwili mijamy zabudowanie jakiejś leśniczówki i zaraz za nią jest wyraźna droga w prawo. Jedziemy tam. Po chwili znów w prawo i do góry asfaltem. Na mapie jesteśmy na serpentynach, które doprowadza nas do szlaku czarnego. Jednak najpierw nasza droga doprowadza do szlaku żółtego, którego nie ma jak dotychczas na żadnej mapie :) A jest to właśnie ten żółty, do którego prowadził wcześniej wspomniany niepozorny znak jeszcze po stronie czeskiej (na Cisownicę). Zatem skręcamy na żółty szlak w lewo i po jakimś czasie mamy czarny. Czarny biegnie do góry na Małą Czantorię, a my jedziemy prosto (ku dołowi :) Po chwili jesteśmy na kolejnym rozwidleniu, gdzie w prawo odchodzi niepozorna ścieżka, która okazuje się być żółtą trasą rowerową, lecz próżno szukać jakichkolwiek znaków na rozwidleniu. Dopiero kawałek w głębi jest oznakowanie (to taka zmyłka dla urozmaicenia). Jadąc tym szlakiem docieramy do miejsca biwakowego w Ustroniu "Czantoria Baranowa". Stąd zjazd prosto na dół do punktu startu wycieczki.
Polecam to kółeczko, bo jest fajne. I tyle :)